Stopklatka, czyli o patrzeniu i widzeniu

Grupa uczestników obserwuje w ciszy stado pasących koni. Po chwili zaczynają wymieniać się obserwacjami: co przykuło moją uwagę? Który koń najbardziej mi się spodobał? Który koń przewodzi w stadzie? Jakie cechy mogę przypisać temu koniowi, a jakie innemu? Ze zdziwieniem orientują się, że każdy z nich ma inne odpowiedzi. Według Wojtka przewodzi siwa klacz, a gniady wałach jest znudzony i wycofany. Dla Marty wałach jest nieśmiały i ostrożny, a jako przywódcę wskazuje młodą karą klacz. Agnieszce kara klacz bardzo się podoba, ale postrzega ją jako zbyt nieodpowiedzialną i beztroską, by mogła przewodzić pozostałym koniom.

Mówi się, że jaki koń jest każdy widzi. Ale czy na pewno?

O tym, że patrzeć i widzieć to nie to samo, teoretycznie wiemy wszyscy. Cała masa szczegółów umyka naszej uwadze, a rzeczywistość postrzegamy selektywnie, wybierając elementy, na których skupiamy wzrok. W trakcie życia trenujemy nasz mózg tak, aby z całego oglądanego otoczenia filtrował i interpretował tylko interesujące nas szczegóły, a nie cały obraz. Dzięki temu wzrasta nasza spostrzegawczość i efektywność, z jaką przetwarzamy sygnały wizualne. Z drugiej strony jednak mierzymy się z ryzykiem przeoczenia informacji, które mogą nadać danej sytuacji, zdarzeniu czy obserwacji całkiem odmienny sens i znaczenie. Dlatego też poza pytaniem „co widzę?” warto też spytać siebie „co mi umyka?”.

Co więcej, pomiędzy spojrzeniem a zobaczeniem, mózg nadaje znaczenie temu, co widzą oczy. To, co odbieramy nie jest obiektywnym obrazem rzeczywistości, a jego interpretacją, którą tworzymy w oparciu o naszą wiedzę, przekonania i przeszłe doświadczenia. I tak, ten sam koń (zachowanie, osoba, sytuacja) może być jednocześnie postrzegany w różny, nawet przeciwstawny sposób, w zależności od tego, kto patrzy, a nasza obserwacja jest jedynie jedną z nieskończonych możliwości interpretacji rzeczywistości.

A zatem, jaki koń jest każdy widzi… po swojemu.

– Gosia Dzieżyc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.